Uczta dla wron #28 #29
"Cienie śmierci", "Sieć spisków".
On specjalnie to dzieli na te tomy?!
"Cienie śmierci", "Sieć spisków".
On specjalnie to dzieli na te tomy?!
Ogólne wrażenie- polska wersja Millenium. Ale w uboższej wersji bez dociekliwego dziennikarza. Zamiast niego dociekliwy policjant łamane na wojskowy łamane na Patriota przez Duże Pe. Jest Lisbeth, ale tym różni się wyemancypowane szwedzkie społeczeństwo od polskiego, że nasza (zwą ją Zuzanną) ma dziecko (z gwałtu oczywiście wykonanego przez Samców. W Szwecji poddałaby się aborcji, ale Polska bardziej konserwatywna i aborcja nie przejdzie. Nawet w książce sensacyjnej), jest lesbijką (jeśli w książce jest bohaterka zachowująca się jak mężczyzna, MUSI być lesbijką ergo w książce nie może zabraknąć sceny seksu między kobietami. To chyba jakiś fetysz) i an xbńph hzvren jmabfmąp bpml xh Obungrebz v fmrcpmąp "mnbcvrxhwpvr fvę Qmvrpxvrz" (n j gyr fłlpunć łbcbg cbyfxvrw syntv v znmherx qąoebjfxvrtb).
I w sumie nie wiem co mi się w tej książce nie podobało. Co zgrzytało za każdym razem. Bo przecież gdy czytam amerykańską książkę sensacyjną (Kellermana czy Kavy) przyjmuję konwencję i przymykam oko na grube szwy fabuły. Nie przeszkadzają mi niedociągnięcia i kocham utwór z jego wszystkimi wadami. Być może wychowana przez polską oświatę podświadomie oczekuję mesjasza narodów? I że pisanie (i czytanie) dla rozrywki to gwałt dokonany na polskiej literaturze?
Podsumowując: 416 stron całkiem niezłej polskiej sensacji.
Dochodzę do wniosku, że jeśli kiedykolwiek przejdę polską ulicą nie potykając się o nierówno położoną kostkę / płyty chodnikowe / asfalt (! - jest to możliwe wierzcie m)i, to będzie oznaczało, że zbliża się koniec świata.
Koniec świata może być blisko, gdyż remontują chodnik prowadzący do Dworca. Na razie jedną część i w tempie dość... hm... niespiesznym, ale mogę domniemywać, że może zachce im się drugą stronę remontować? I co wtedy?
A jak jeszcze sprawią magiczną różdżką, że pod Mostem Dworcowym przestanie śmier^^pachnieć mocz^^amoniakiem, rację będą mieli Majowie wieszczący w grudniu koniec wszystkiego.
Rok 1946. Komisarz, partyzant, morderca członków UPA, Edward Popielski ukrywa się we Wrocławiu przed UB. Jego jedyną szansą na spokój jest schwytanie zbrodniarza, który rozpoczął swoją karierę w przedwojennym Lwowie, a teraz kontynuuje swoją działalność na ziemiach odzyskanych.
Mało tych dobroci. Wczoraj odebrane z empiku, dziś przeczytane.
W sumie kryminał. Malutka wioska w Andach, złożona w większości z robotników budujących drogę. Dwóch policjantów będących na zesłaniu i pilnujących porządku. Trzy zaginione ciała. I cała masa wierzeń i przesądów. A jakby tego było za mało- zagrożenie ze strony terrorystów dzielnie walczących ze zdegenerowanym peruwiańskim społeczeństwem.
Rewelacyjny klimat i znów femme fatale, dla której zakochany facet jest w stanie zrobić wszystko- łącznie z morderstwem.
"Po pierwsze dla pieniędzy"
Jeżeli Chmielewska żyłaby w New Jersey i byłaby głupsza niż jest - tak wyglądałaby Stephanie Plum. Przez całą książkę zastanawiałam się, jak do cholery mogła ona znaleźć pracę gdziekolwiek. I co ją podkusiło by będąc tak głupią zostać łowcą nagród. Mało. Nie dość, że głupią to jeszcze niezdecydowaną i tępą.
Poza tymi dywagacjami natury metafizycznej książkę czytało się dobrze. Zastanawia mnie tylko czemu wydawca na ostatnich ośmiu stronach zafundował sylwetki paniusi. Wyłącznie. Jedyne wytłumaczenie to zwiększenie objętości i zrobienie w bombę kupujących.
Tłumacz również się popisał uparcie nazywając cewkę zapłonową "kopułką rodzielacza". Jeżeli byk był w takim fragmencie, chyba nie chcę czytać książki w oryginale i sprawdzać gdzie jeszcze. Wydawca: Fabryka Słów
Tłumacz: Dominika Repeczko
i po majówce. A było głównie tak:

A potem zrobiło się czydzieści stopni, tulipany przekwitły, Dziecko dostało uczulenia na słońce i dalej jadłam kiełbasę z grilla. W międzyczasie prowadząc śrubokrętem wojnę z mniszkami (nie mleczami, mniszkami).