Zew nieśmiertelności - Anne Frasier #10

Miejscowość Tuonela znajduje się gdzieś w USA. Przed stu laty grasował w nim zabójca pijący krew swoich ofiar. Gdy policja znajduje pierwszą osuszoną ofiarę, wszyscy zaczynają się zastanawiać czy może Nieśmiertelny powrócił.
Książka krótka, ale jakaś takaś dziwna. Najpierw nie mogłam po niej zasnąć, a jak już zasnęłam to śniły mi się same koszmary (pewnie ma to też związek z notkami jak zawsze dającej radę M. ale pewności nie mam)

Testament królowej Nefretite - Jerzy Głowacki #9

Polski naukowiec wraca z wykopalisk w Egipcie z tajemniczym papirusem. Po długich tygodniach udaje mu się go odcyfrować. Znajduje się w nim informacja na temat skarbu królowej Nefretite. Niestety, niedługo potem ginie Profesor, a wraz z nim jego tłumaczenie. Trop wiedzie Milicję Obywatelską (a właściwie kapitana Andrzeja Wojnara) do obozu polskich archeologów w Egipcie. Winnym okazuje się oczywiście Zły Bandyta, ale dżentelmen – wysyła Kapitanowi ekskluzywne papierosy, odpowiada na wszystkie jego pytania, nie bije, nie torturuje.
Z ciekawostek: lot z Warszawy do Kairu trwa 8 godzin (!) a Jerzy Głowacki jako pierwszy wymyślił pułapki na które trafił Indiana Jones w „Poszukiwaczach Zaginionej Arki” (film- 1981, książka- 1971).

Naznaczona (głupotą)

Książkowo było u mnie cienko. Po przejściu serii dziecięcych / młodzieżowych zapragnęłam czegoś dla dorosłych, ale w naszej bibliotece jedyne kryminały to A.Christie (z której każdą książkę znam na pamięć). Polecono mi książkę "Naznaczona". TU recenzja, której pierwsze zdanie: "Mówi się, że papier przyjmie wszystko. Czasem chciałbym jednak, aby to co na nim napisane zostało wyplute lub spalone nim zacznie istnieć... " mówi WSZYSTKO.
Zmierzch spotyka Harrego Pottera spotyka harlequina spotyka bravo love story. Tak pokrótce. Doszłam do połowy i ponieważ przyszedł ratunek z Allegro odpuszczam sobie. Może kiedyś gdy będę bardziej zdesperowana.

Poza tym był u nas dzisiaj Fachowiec w celu naprawienia rolety zewnętrznej, która to (roleta) nie chciała się podnieść. Po demontażu okazało się, że roleta się zblokowała. A właściwie zblokowała ją sucha karma dla psa, która wypełniała puszkę z roletą.
Tajemnicą pozostaje jak sucha karma dostała się do zamkniętej puszki z roletą.
(jakie życie taka tajemnica. Inni zastanawiają się czy aby na pewno rodzice zginęli w wypadku samochodowym, i czy ciocia opatrzona sznytami nabawiła się ich podczas pracy w bibliotece, ja zastanawiam się nad suchą karmą w rolecie. Jezzzu)
A dziś mija 11 dzień mego dobrowolnego zamknięcia w klaszt^^^domie z towarzyszem: zapaleniem oskrzeli. I choć zostało mi 3 dni do przedterminowego zwolnienia, nie wiem czy dam radę. Czy nie zabije mnie kolejne pytanie z serii "Mamo, a czy olbrzymy jedzą?" lub "Mamo, a jak aniołki mają na imię" lub "Mamo, a kiedy Bestia stanie się ludziem?".

Wszystko tylko nie mięta, Diupa - Ewa Nowak #7 #8

Kolejna seria dla nastolatek (polecona przez panią Bibliotekarkę- złota kobieta), tym razem dziejące się w Polsce. Cecha charakterystyczna: kochająca się rodzina wielopokoleniowa (babcia, ciotki, wujkowie, rodzeństwo). Każdy ma jakieś wady, ale jak w amerykańskim filmie, kocha się najbliższych właśnie za te wady. Nastolatkowie poznają swoje pierwsze miłości, które łatwo okazują się być tymi Jedynymi. Coś zbyt łatwo (ale to dlatego, że #jestemstaraimamzazłe).
I czy rzeczywiście nastolatki chcą wierzyć, że ten pierwszy poważny związek, będzie tym Jedynym? Że przyszłego męża pozna się w wieku 18 lat, w liceum?
Zdaję sobie sprawę, że są takie przypadki [1], ale pamiętam że jak miałam 17 lat wcale nie traktowałam swojego ówczesnego chłopaka jako przyszłego męża (wróć! w ogóle nawet o tym nie myślałam!).

[1] np. moja sąsiadka, która poznała swojego męża w podstawówce gdy chodzili razem do klasy. Ślub wzięli chyba z 15 lat temu, po ukończeniu studiów.

Grzechotka - Joanna Jodełka #6

Policja prowadzi sprawę domniemanej dzieciobójczyni. Domniemanej, bo dziecka nie ma a matka nie pamięta czy rodziła (jest pod wpływem narkotyków).
Akcja dzieje się w Poznaniu, ale prócz chaotycznych przejazdów z podpoznańskiej Dąbrówki do szpitala położniczego na Polnej, nikt by się nawet nie zorientował. Czegoś jej brakuje. Tego czegoś co mają choćby książki Ćwirleja o Poznaniu.

(tak, idzie mi szybko bo od poniedziałku siedzę w domu i to moja jedyna rozrywka)

Stowarzyszenie wędrujących dżinsów – Ann Brashares #3, #4, #5

"Rok później", "Trzecie lato" i "Ostatnie lato"
Książki o dorastaniu. W pierwszej części przyjaciółki miały po 16 lat. Teraz są o rok starsze (17, 18 i 19 lat). Sytuacja każdej z nich się komplikuje: samotne matki zakochują się i wychodzą za mąż, rodzeństwo ma poważne wypadki. Miłości okazują się fałszywe, pojawiają się nowe, a życie nigdy nie będzie tak ciężkie jak teraz: gdy opada z oczu opaska dzieciństwa i nadchodzi dorosłość.
Nie wiem czemu seria wybitnie kojarzy mi się z Musierowicz. Trzeba mieć fazę (na ten typ książki), bo bez niej wszystkie zwroty fabuły są szyte bardzo grubo.

Stowarzyszenie wędrujących dżinsów – Ann Brashares #2

Cztery przyjaciółki znają się od zawsze. Od zawsze też spędzały lato razem. Tego roku wszystko się zmienia: Bridget jedzie na dwumiesięczny obóz piłkarski, Lena do dziadków w Grecji, Carmen do ojca w Wirginii, a Tibby zostaje na miejscu by pracować w lokalnym supermarkecie. Przed wyjazdem na wakacje, natrafiają w lumpeksie na magiczne dżinsy. Magiczne, bo mimo różnic w figurze, na każdej z nich ta sama para spodni wygląda wspaniale. Obiecują sobie, że te wakacje będą przełomowe i najwspanialsze na świecie.
Książka słodka: coś jak Gilmore Girls. Trochę do śmiechu, trochę do płaczu. Bohaterki mają po 15 lat i pewnie gdybym to przeczytała mając niewiele więcej, stałoby się to moją biblią (zmierzch wymięka jak tani harlequin).

Ukradziony sen - Aleksandra Marinina #1

Zaczynamy kolejne odliczanie - tym razem Zuzanka strzeż się! Wygram! :P

I korzystając dodam, że cudowną recenzję książki napisała właśnie Zuzanka. Mówi wszystko to, co ja chciałam opisać, ale ładniej niż ja bym to zrobiła.
(Polecam też jej inne wpisy)

Cichy zabójca #65

Ostatnia jeszcze za rok 2011.
Miał być kryminał. I choć jest bohater- pani komisarz, trzy sprawy jakie prowadzi to jednak mało w tym kryminału. Więcej problemów osobistych pani komisarz, z którymi radzi sobie tak samo umiejętnie, jak z życiem zawodowym (czytaj: średnio).
Pisząc krótko: gniot. Pisząc dłużej - spory gniot. I tyle.

Jestem również w połowie Marininy "Ukradziony sen". Idzie jak po grudzie, głównie ze względów interpunkcyjnych i przecinków niemal po każdym słowie. Ale już nie będę taka, wrzucę ją na 2012 ;)